Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 lutego 2024

Co Cie dziobie?

CO CIĘ DZIOBIE? 🐦 Kreatywność i wyobraźnia Jana Brzechwy to zdecydowanie moja bajka. Nareszcie obejrzałam nową wersję „Akademii Pana Kleksa”. Nie będzie spoilerowania. No, może troszkę…😉 Kocham kino. Tylko o tym zapomniałam. To był mój pierwszy wolny weekend od niepamiętnych czasów. Do pójścia na „Akademię” zachęcił mnie Pan Kleks, a raczej Tomasz Kot, którego styl gry pokochałam w filmie „Bogowie”. Grany przez niego wówczas profesor Religa wrył się w moją pamięć na długo. Czy Tomasz Kot zastąpi Piotra Frączewskiego z pierwszej ekranizacji „Akademii Pana Kleksa”? To pytanie nurtowało mnie tak długo, że w końcu postanowiłam to sprawdzić.👁👣 No bo, czy można zastąpić postać z dzieciństwa? Nie sądzę? To tak, jakby Shrek zaczął nagle mówić głosem Ralpha Kamińskiego albo Zosię z Pana Tadeusza zgrała Reese Witherspoon. Nie, żebym coś miała do innych aktorów czy piosenkarzy, ale zawsze trudno mi było rozstać się z wersją pierwotną. Ot, taki głupi nawyk zbytniego przywiązywania się. Do ludzi, rzeczy, zdarzeń. A przecież - jak pisała Szymborska - „Nic dwa razy się nie zdarza”. A nawet, jeśli - tak, jak ekranizacja „Akademii Pana Kleksa” - wydarzy się ponownie, to już nie będzie to samo. Bo TO BYŁO już zrobione. I super! Perfekcyjnie! I MA tak ZOSTAĆ! Bo się przyzwyczaiłam. I już. Bardzo zżyłam się z pierwszą ekranizacją. Więc nie chciałam iść na tą nową, żeby nie psuć smaku wspomnień z dzieciństwa. Kiedy jednak dowiedziałam się, że mojego ulubionego Adasia Niezgódkę zastąpi Ada Niezgódka miarka się przebrała. Pójdę i powiem, co o tym myślę – zdecydowałam. No bo, jak ONI MOGLI mi TO ZROBIĆ!!!❓‼️ Pierwsze zetknięcie z bohaterką - pozytywne. Szok. Pan Kleks – marka sama w sobie. Tomasz Kot wcieli się w każdego. I zlepi się z postacią tak, że nie zauważysz różnicy. Szpak Mateusz - ten, to dopiero ma wejścia. Powiedzonko: - Co cię dziobie? Które zastąpiło potoczne : - Co cię gryzie? Zostaje od dziś moim ulubionym. I sporo wstawek, które mnie ujęły, np. o empatii, radzeniu sobie z trudnościami i wiarą w swoje mocne strony. TEGO DZIŚ POTRZEBA KAŻDEMU. Nie tylko dzieciom. Nowa wersja „Akademii” już mnie nie dziobie. Przekonałam się, że warto czasem spróbować nowych rzeczy. Nawet, jeśli kocha się te stare. I można sobie wyrobić zdanie. Własne. Bo naprawdę warto je mieć: 🎬💭 P.S. Anna Reczko dziękuję za mozliwość udostepnienia zdjęcia❤😍💃 #AkademiaPanaKleksa #NowaWersjaFilmu #PrzygodaZKino

poniedziałek, 5 lutego 2024

Zabawa w kotka i myszkę

 


🐾 ZABAWA W KOTKA I MYSZKĘ 🐭

Znowu zapomniałam hasła. Zawiodło to, co wpisuję zwykle, więc musiałam już kiedyś wymyślić jego modyfikację. I tej właśnie modyfikacji zapomniałam. Więc zamiast zająć się czymś pożytecznym, przeszukuję skrzynki pocztowe, smsy i pamięć. I nic nie działa. 🤦‍♀️

W oczekiwaniu na przebicie się - przez tysiące maili w mojej skrzynce - tej nowej wiadomości z kodem do kolejnej zmiany hasła, daję upust frustracji i ćwiczę swoją cierpliwość. 😤

Dopadło mnie przytłoczenie. Informacją, dezinformacją, nadmiarem. Wzięłam się za zgłębianie tajników internetu i social mediów, bo – jak twierdzą życzliwe mi osoby – jestem w tyle za Murzynami (Przepraszam wszystkich Afroamerykanów, ale nie sądzę, by moje zasięgi przekraczały okrąg mojego fyrtla, a u nas, na Wzgórzu pod Poznaniem, tak się mówi, więc liczę, że tym wyrażeniem nikogo nie urażę ).Jeśli jednak tak się stało, myślę, że każdy Afroamerykanin mi wybaczy, kiedy zrozumie moją frustrację techniką. Z nią jeszcze nikt nie wygrał. 🌐

No, bo jak funkcjonować w tym świecie, kiedy dopiero zaprzyjaźniłam się z Facebookiem, a on ponoć już umiera, bo całe życie przenosi się do Instagrama? I co z tego, że jeszcze kilka miesięcy temu zarzekałam się, że Instagram mnie nie interesuje, a właśnie od wczoraj mam na nim konto?! I teraz dopiero będzie się działo. Dostanę rozdwojenia. Tu nie tak prosto wstawić profilowe, bo obcięło mi część głowy, a kiedy próbowałam to naprawić, pojawiły się kwiaty. Ich usuwanie zajęło trochę czasu i to nie mi. Dziękuję Nicola. Ja bym straciła na to ze dwa tygodnie. 🌺🤳

Mój komputer także się zbuntował. Stwierdził, że nie będzie tolerował żadnej kolejnej aplikacji, przeglądarki czy programu i najwyraźniej stwierdził, że spowolni mi pracę tak, że mi się odechce. Tak, jak teraz, kiedy od pół godziny nie wpuszcza na skrzynkę żadnego nowego maila. Bo on także jest PRZYTŁOCZONY. Przeładowany nowymi informacjami. Tak, jak ja po szkoleniu z marketingu internetowego. Dowiedziałam się właśnie, że MOGĘ BYĆ, kim chcę, bo nauczę się wszystkiego. Sama napiszę, zredaguję, wypozycjonuję e-booka. Sama zrobię grafikę, webinary i studio filmowe do nagrywania filmików. Zostanę ekspertem w swojej dziedzinie. I myślę sobie, czy ze mną coś nie tak, czy to świat zwariował? Czy nie mam BYĆ już TRENERKĄ, bo - jeśli nie spełnię wszystkich wymogów reklamowych - świat mnie skreśli, gdyż zwyczajnie nie będzie o mnie wiedział?! Czy mam przestać pisać tylko dlatego, że zrobi to za mnie chat GPT? I zastanawiam się, gdzie w tym jest miejsce dla mnie? Jestem jak moja kotka, która właśnie pierwszy raz zobaczyła kręcącą się pralkę i dziwi się, co to za cudo. I tak stoimy we dwie, wystraszone i zdziwione. Lexi i ja. 😺

Kotce znudziła się w końcu pralka. Po kilku minutach opuściła ostentacyjnie łazienkę, przechodząc na drapak, zwany Wieżą Eiffla. Na tej wieży Lexi znowu JEST SOBĄ. I już się nie dziwi. Może powinnam wziąć z niej przykład i w chwili przytłoczenia udać się na swoją wieżę Eiffla, czyli w miejsce, gdzie mogę być sobą i spojrzę na wszystko z innej perspektywy? 🏰

Zaglądam na skrzynki. Mail z hasłem nadal nie dotarł. Już się nie frustruję. Czas zająć się życiem. Ot, choćby obiadem czy kończącą właśnie wirować pralką. Bo życie nadal jeszcze toczy się w realu. Na szczęście. 🍽️🔄


poniedziałek, 29 stycznia 2024

Niewiele Ci mogę dać?


 NIEWIELE CI MOGĘ DAĆ? 😄

    Rozbawiła mnie ostatnio reklama pewnego producenta makaronów. Młoda kobieta pyta swojego partnera, czy zamawiają coś do jedzenia. Była głodna, więc chciała zapewne coś sytego, np. pyszną carbonarę. Kiedy mężczyzna sięgnął po portfel, ten oprócz kart debetowych pokazał mu jedynie… puste dno. I wtedy pojawił się obraz, który na długo zostanie w mojej pamięci… Portfel przybrał kształt ust, które zaśpiewały popularną kiedyś piosenkę Perfektu: „Nie mogę ci wiele dać”. Parsknęłam śmiechem. Po chwili jednak zdałam sprawę, że …ten PORTFEL ŚPIEWA DO MNIE!!! 🎤😆     Nie wiem, kto tworzył tą reklamę. Moim zdaniem należy mu się nie tylko pochwała, ale też głęboki szacunek, zwłaszcza za zrozumienie sytuacji społeczno-ekonomicznej wielu Polaków. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie ostatnio w portfelu tak, jak w tej reklamie. Zleceń, jak na lekarstwo mimo, że potencjał i chęci duże. – Nie martw się. Zawsze miałaś trudny początek roku – wspiera rodzina i przyjaciele. I czuję w tym momencie wdzięczność za te słowa. Podświadomie tli się nadzieja, że po latach chudych, przychodzą zawsze lata tłuste. Jak pisze Księga Koheleta: „Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy po niebem(…)”. Kiedy sięgasz dna, znowu musisz się od niego odbić. Tak już jest. Inaczej byłoby nudno i przewidywalnie. Dlatego dzisiaj dziękuję za ten trudny czas. Gdyby nie on, nigdy nie postałby ten felieton, ani żaden inny. W ogóle nie byłoby tego cyklu. 📚✨     Kiedy więc będzie Tobie ciężko pomyśl, że” (…) jest czas rodzenia i czas umierania(…)”. Niekoniecznie w sensie dosłownym. Czas umierania finansów, to często dla mnie czas największej płodności w sensie twórczym. Przeszłam to w pandemii, co zaowocowało powieścią. U Ciebie może być inne umieranie i rodzenie. Może umiera Twój związek albo chorujesz Ty lub ktoś bliski? Może myślisz, że nie ma już wyjścia lub zawsze już tak będzie?     Ten czas też się skończy. Po burzy ZAWSZE przychodzi SŁOŃCE. Po czasie umierania nastanie czas rodzenia. Nie bez powodu rodzenie brzmi prawie jak RADZENIE sobie. To właśnie w najcięższych okresach często dostajesz nowych sił i pomysłów, na które nie wpadłbyś/abyś, gdyby wszystko przychodziło Ci łatwo. Potrzeba jest matką wynalazku.     Bohater z reklamy poradził sobie. Kupił makaron, dodał kilka dodatków i… przyrządził pyszne danie czym oczarował dziewczynę. Okazał się opiekuńczy i przedsiębiorczy. Upolował i nakarmił. I zapewne będą żyć długo szczęśliwie. Ten mężczyzna wie, że dziewczyna nie leci na jego kasę, tylko kręci ją jego zaradność. Ona, z kolei czuje się zaopiekowana i pewna, że z nim nie umrze z głodu. Nawet jak portfel zaśpiewa: „Niewiele ci mogę dać”… 🍝💑

  1. #ŚpiewającyPortfel

  2. #Wdzięczność
  3. #ZaradnośćISzczęście

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

 🔍 KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE…



Każdy poniedziałek, to nowy tydzień i niesie ze sobą nowe szanse. Blue Monday natchnął mnie ostatnio do napisania tekstu, że lubię poniedziałki. Dziś jednak wstałam i postanowiłam rzucić sprostowanie. Lubię poniedziałki. Oprócz dzisiejszego. Dziś jest siarczyście zimno i wietrznie. Popsuł mi się ekspres do kawy i mój mózg odebrał to źle. Powiedział ciału, żeby się zbuntowało i nie pisało nic dobrego, a najlepiej, by nie pisało w ogóle. Kazał mu schować się pod koc i czekać… aż nadejdzie wiosna i się ociepli. ❄️🌬️

Dziś nie chciał pomóc nawet kot. Mam kotkę Lexi - Leosię dopiero miesiąc, ale zdążyłam się przyzwyczaić, że potrafi nieźle ogrzać. Dziś ona także weszła pod koc i nie zainteresował jej nawet dzwoniący przeciągle do drzwi kurier, który dostarczył jej jedzonko na kolejny miesiąc. Bo Lexi zjeść lubi. Wprawdzie nie tyle, co podwórkowy kot sąsiada - który właśnie postanowił, że będzie się stołował u nas - ale za to wykwintnie. Na przykład wołowinkę z kurczakiem na mokro albo kaczkę z rybką na sucho. Lexi to kot rodowodowy, rasy ragdoll. Dlaczego taki? 🐱❤️

Koty uwielbiam, ale poprzedni dachowiec Kokos wyszedł tuż przed pandemią i …wszelki słuch o nim zaginął. Szukałam go nadaremnie i nawet raz wydawało mi się, że widzę go na podwórku na pobliskiej wsi. Kiedy go zawołałam, nie zareagował, więc Kokosem raczej być nie mógł. Później dostrzegłam go w jakiejś reklamie. Mam nadzieję, że to był on. Jeśli tak jest, ma teraz wykwintne życie jako gwiazda telewizji. Cóż? Pogardził stabilnością u mnie, więc teraz musi pracować.
A u mnie miał dobrze. Był wolny. Chadzał własnymi drogami, a jak mu się znudziło, wracał nad ranem, jak łajdak, choć z miną niewiniątka. Raz nawet przyniósł mi łapkę i ogon królika, rzucając zdobycze koło lodówki. Darłam się na pół osiedla. Ten królik jeszcze dwie godziny wcześniej pewnie żył. Do dziś nie wiem, czy Kokos go zabił, czy tylko przyniósł łupy, żeby wyrazić swą wdzięczność za możliwość waletowania u nas w domu. Ktokolwiek widział takiego kota, proszony jest o kontakt ze mną. Jeśli rzeczywiście pracuje reklamie, mógłby rzucić nieco grosza w tych ciężkich czasach. Chociażby w dowód minionej przyjaźni. 🐾💰

Lexi, która - w wyniku nieoficjalnego plebiscytu - została w końcu Leosią, nie wychodzi z domu. Nie wiem, czy to dobrze, ale rasowe koty tak mają. Póki co sporo śpi, bo jest mała. Czasem się bawi. Ale nie dzisiaj. Znowu zasnęła na mięciutkim kocyku, skulona niczym pluszak. Taki widok do roboty nie motywuje.
Fakt, że czytasz te słowa znaczy, że - mimo wszystko - postanowiłam wyjść spod koca. Pokonałam podszepty umysłu, ignorując warunki za oknem i śpiącego kota. W końcu różnimy się od zwierząt. Choć nie tak bardzo, jak się nam wydaje. My także pragnęlibyśmy przespać zimę. A może tylko ja tak mam? 🤔



#PoniedziałkoweRozterki
#KotyŚpiąceZimą
#PrzygodyZKotkiemLexi

niedziela, 21 stycznia 2024

Blue monday?To nie dla mnie!

 


BLUE MONDAY? TO NIE DLA MNIE! 😔💙 Dziś według badań i światowej opinii powinnaś/powinieneś czuć się źle. Nawet gorzej. Podle. I jest to powszechnie usprawiedliwione. Dziś blue monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. 😢

To, że poniedziałki nie należą do naszych ulubionych dni wiedzieli już twórcy filmu: „Nie lubię poniedziałku”, który nadal potrafi mnie rozbawić. 😂

Fakt, że poniedziałek oznacza dla wielu z nas trudny początek tygodnia rozumiem i szanuję. Rozpoczynasz kolejny tydzień pracy, którą nie zawsze lubisz. Budzik zadzwonił, ale zignorowałaś/eś


go, chcąc przedłużyć weekendowy błogostan. W końcu zrywasz się i już wiesz, co zastaniesz, kiedy tylko zamkniesz za sobą drzwi. Trąbiące samochody, śpieszących się ludzi, a w pracy te same twarze, które także poniedziałków nie znoszą. 🚗😩

Znam wiele osób, które nie lubią sobót, bo właśnie wtedy pracują i z zazdrością patrzą na tych, którzy akurat szykują się na weekendową imprezkę. Należę do nich i ja. - Byle przetrwać sobotę - myślę sobie wtedy – i kombinuję, jakby jednak na imprezie się znaleźć. - Ty byś chciała być z jedną d…na siedmiu weselach – mawia moja mama i …chyba ma rację. Człowiek czasem tak ma, że chciałby więcej, niż może. Tym bardziej, kiedy blue Monday trwał kilka tygodni lub miesięcy. Jak ja to dobrze znam. 😅

Pocieszam się więc często powiedzonkiem: „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” i robię sobie wolny poniedziałek. 🛌💆‍♀️

Ustanawiamy dni takie, jak Blue Monday być może dlatego, że mają wyrwać mnie i Ciebie z marazmu, podkreślić odrębność każdej sekundy i skłonić do refleksji, że „w życiu piękne są tylko chwile”. Łap więc momenty, jak motyl promienie słońca. Docenia je, bo - mimo, że ma prosty mózg -czuje, że kolejnych może już nie być. Przeżywa wszak tylko kilka tygodni, a czasem zaledwie 3 dni! Ale ŻYJE intensywnie. 🦋💖

„Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach” - Maya Angelou. Takich chwil życzę Tobie i sobie na ten rok, bo życie to nie tylko przeżywanie dni, ale także tworzenie ich treści. 🌈


czwartek, 27 kwietnia 2023

"Utkana z miłości - duchowy coaching dla kobiet" - co to za książka?


„Utkana z miłości - duchowy coaching dla kobiet” to manifest kobiecej wolności na miarę „Biegnącej z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés i otulający serce i duszę balsam, który zadowoli fanki Reginy Brett.


„Żyjemy w ciele i to poprzez nie powinniśmy uczyć się wolności, która obejmuje też duszę i umysł. Pierwszym krokiem wolności w ciele jest akceptacja. Kobieta, która to odkryje, staje się nie tylko wolna, ale i piękna, bo piękna kobieta to taka, która poznała swoją wartość, a robi to poprzez wolność.” fragment książki
 
Ta książka jest dla Ciebie, przyjaciółko. Dla Ciebie, pełnej obaw, czy jesteś godna Miłości. Lękającej się tego, że nigdy nie jesteś wystarczająco doskonała, choćbyś nie wiem jak się starała. Szukającej Czegoś, by wypełnić pustkę w sercu. Utkałam ją dla Ciebie, abyś mogła odnaleźć i czerpać radość ze swej kobiecości, odzyskując swoje naturalne piękno, wartość i sens życia, które są wplecione przez Stwórcę w Twoje DNA. Nie czekaj do osiemdziesiątki, ale zacznij zmieniać swoje życie już dziś!


 Książka o tym, jak odnaleźć drogę duchowego spełnienia i żyć w zgodzie ze sobą, naturą i Bogiem.

 Jesteś stworzona z miłości i po to, aby przekazywać Miłość w sposób naturalny dla Ciebie, poprzez wypełnianie swojej misji na tym świecie. Odnajdź ją poznając Pięć filarów kobiecości!





 „Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy” (Pnp 4,7.). Wiele z nas nie wierzy w te słowa, bo zatraciłyśmy nasz pierwotny wzorzec kobiecości, ulegając wizjom narzuconym przez świat. Piękna, odważna, niezależna, wolna – takie zostałyśmy stworzone i mamy to w naszym DNA. Niestety, niezależnie od koloru skóry, wyglądu, wieku czy pozycji mnóstwo kobiet na świecie neguje swoje piękno, wartość i sens życia. Oddaliłyśmy się od swej pierwotnej natury i Boga, stawiając tylko na siebie. Oddałyśmy stery naszego życia otoczeniu, dając się stłamsić i manipulować sobą. Wmówiono nam, że powinnyśmy być doskonałe, a autentyczność stała się passé. Uciekłyśmy się od siebie tak daleko, że już nawet nie pamiętamy, kim jesteśmy. Jednak powrót do twojej pierwotnej natury jest niezbędny do prawidłowego życia i funkcjonowania. Przywrócimy ją poprzez odzyskanie właściwego obrazu siebie jako kobiety wolnej, wartościowej i pięknej. Takiej, jaka zostałaś stworzona. 


 Z książki dowiesz się:
 -KIM JESTEŚ? Jakie są Twoje mocne strony i co z nimi robisz? Jaka jest Twoja pierwotna natura? 
-Jaka jest Twoja tożsamość i skąd czerpiesz wartość? 
 -JAKA JESTEŚ? Czy jesteś taka, jaką zawsze chciałaś być? Gdzie jest Twoje sacrum?
 -PO CO JESTEŚ? Jaki jest cel Twojego istnienia i jak wygląda Twoja MISJA na tym świecie?



 Fragment książki 
„Zmierzamy do domu duszy. Idziemy tam na wysokich obcasach lub boso, przy dźwiękach bębnów lub w ciszy. Pędzimy z szumem wiatru lub dryfujemy na falach oceanu. Kiedy tam wreszcie trafimy, już nigdy nie pozwólmy go sobie odebrać. To miejsce to Twoje sacrum. Pierwotna nić DNA jest wtedy cudownie doskonała. Zmierzamy tam, pokonując lęki i słabości. Ucząc się akceptować siebie i innych, szukając miłości i Boga. Naśladując innych, by wreszcie uznać, że nie warto, bo same jesteśmy godne podziwu. Im prędzej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas. Do domu duszy trafisz wtedy, kiedy wykonasz mrówczą pracę nad sobą, starając się przy tym nie zaniedbywać innych. Dopiero wówczas będziesz mogła rozpalić ogień w kominku i ogrzewać się w jego błogim cieple, bo poczujesz się bezpieczna i u siebie. To miejsce, gdzie jesteś w zgodzie ze sobą, światem i Stwórcą. Utkana z miłości i nią otulona.”


 Właściwie pojmowana wolność daje nam, kobietom, możliwość podążania za kobiecością zgodnie z naturą i Bogiem. Według Jego pomysłu zostałyśmy utkane z miłości i do miłości jesteśmy przeznaczone jako istoty piękne, wolne, niezależne.



Pamietaj: „Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy” !

Książkę "Utkana z miłości - duchowy coaching dla kobiet"
kupisz na mojej stronie autorskiej :AgazZielonegoWzgorza.AgnieszkaAndrzejczak.autorka, a od 18 maja w dobrych księgarniach (m.in. w Empiku)
Cudownego czytania!

piątek, 11 marca 2022

Diamonds in the dark

DIAMONDS IN THE DARK Ukrainian woman! With the uncertainty of tomorrow cradling a child asking where you are going. Polish woman! About goodness so great that no one can count it when you take into your roof more than you are able to give yourself. Russian woman! Holding in her lap the dead body of your slain son. A woman from every country and corner of the world! In an instant, your heart broke into a thousand pieces. Are you running from the hustle and bustle of war? Are you already far from home, where you were born, grew up, or maybe you gave birth to your child? Or maybe you are watching this slaughter on TV, seeing a little boy in a cap falling on his eyes, dragging his bag behind him, crying out loud because he lost his parents? Do you Cry with him? Probably because I do. Maybe you've already met your sister from the east or heard her voice on the subway, tram or shop? Or maybe you are just standing on the border and as a volunteer you pour soup, which is a godsend for those who have not eaten for several days. And you who - perhaps - will never know the truth about your son's death, just as I will never know how my grandfather, who was only a young man then, was killed with a shot in the back of the head. Do not blame anyone for these crimes. Though a state of hatred and mourning will come, you will fall to your knees, shrouded in the pain of a broken heart. Don't blame the men, because they only obey orders and their honor is like your empathy. They too fear this war, even if they don't say it out loud. Politicians, soldiers, managers, journalists, drivers or those who practice every profession in the world. They also don't want that their children grow up in the trauma of war. They want to see their son grow up, they want to play football with him and wipe their daughter's tears when he comes back in love from his first date. Evil has always wanted to take control of the world and its aggression has recently gotten worse that it has started killing. Woman! How hard it is to live in an uncertain world now, when the tears are low and the awareness of what has happened is just waking up. How to avoid the fear and terror that grows with each passing day. WAR is unacceptable and NOT USED. Nobody has prepared us for it. She is. Right now. Are you to keep on waiting for a different tomorrow? Better? Worse? Any? Do not ask me about it. You will never understand some truths. I also. I only understand the language most of us speak now. It is the language of Love. An explosion so powerful that its explosion begins to dominate the world. Physicists say that only a few percent of the universe is pure matter. The rest is hardly identifiable energy. Isn't that just Love? So how can such tiny particles overcome the dominant force? Love is a force that rules the world and no evil can overcome it. Its flame bursts when there is unity and we act together. Evil isolates itself and avoids direct contact. A woman from the war. Don't be afraid, don't be afraid. Together we will overcome fear. Be a diamond in the dark and amaze the enemy with your beauty and kindness. "All BEAUTIFUL, YOU ARE MY FRIEND AND THERE IS NO DAMAGE IN YOU" (Song 4: 7). Let tears dry up on your face, and let trust and hope sprout in your heart instead of fear. When Love overcomes fear, you will emerge stronger from this war. Will what yours be lost Or the ashes will only stay and confusion What goes down the abyss with the storm. Will the starry diamond of Eternal Victory dawn on the bottom of ashes? (CKNorwid)

czwartek, 10 marca 2022

Diamenty w ciemności

DIAMENTY W CIEMNOŚCI Ukraińska kobieto! W niepewności jutra tulącej do piersi dziecko pytające o to, dokąd zmierzasz. Polska kobieto! O dobroci tak wielkiej, że nikt nie jest w stanie jej policzyć, gdy przyjmujesz pod swój dach więcej, niż sama jesteś w stanie dać. Rosyjska kobieto! Trzymająca na swym łonie martwe ciało twego zabitego syna. Kobieto z każdego kraju i zakątka świata! W jednej chwili Twoje serce rozpadło się na tysiąc kawałków. Czy uciekasz przed zgiełkiem wojny? Jesteś już daleko od domu, gdzie się urodziłaś, dorastałaś, a może też powiłaś swoje dziecko? Czy może oglądasz tę rzeź w telewizji, widząc, jak kilkuletni chłopiec w spadającej na oczy czapce, ciągnie za sobą torbę, płacząc wniebogłosy, bo zgubił rodziców? Czy PŁACZESZ wraz z nim? Zapewne, bo ja tak. Może już spotkałaś twoją siostrę ze wschodu albo słyszałaś jej głos w metrze, tramwaju czy sklepie? A może właśnie stoisz na granicy i jako wolontariuszka wlewasz zupę, która jest wybawieniem dla tych, którzy nie jedli od kilku dni. A ty, która - być może - nigdy nie dowiesz się prawdy o śmierci twego syna, tak, jak ja nigdy nie dowiem się, w jak sposób strzałem w tył głowy zginął mój dziadek, który wtedy był zaledwie młodzieńcem. Nie wiń za te zbrodnie nikogo. Chociaż przyjdzie stan nienawiści i pogrążona w żałobie, upadniesz na kolana, spowita bólem pękniętego serca. Nie wiń mężczyzn, bo oni tylko wykonują rozkazy i ich honor, to jak twoja empatia. Oni także obawiają się tej wojny nawet, jeśli głośno tego nie powiedzą. Politycy, żołnierze, menedżerowie, dziennikarze, kierowcy, czy ci, którzy wykonują każdy zawód na świecie. Oni także nie chcą, aby ich dzieci wyrastały w traumie, którą jest wojna. Oni chcą widzieć, jak dorasta ich syn, pragną grać z nim w piłkę i ocierać łzy córki, kiedy wróci zakochana z pierwszej randki. Zło zawsze chciało przejąć kontrolę nad światem i jego agresja ostatnio przybrała na sile, tak, że zaczęło zabijać. Kobieto! Jakże trudno żyć teraz w niepewnym świecie, kiedy kończą się łzy, a świadomość tego, co się wydarzyło dopiero się budzi. Jakże ominąć lęk i przerażenie, które wzrasta z każdym dniem. WOJNY nie można zaakceptować i NIE MOŻNA SIĘ DO NIEJ PRZYZWYCZAIĆ. Nikt nas do niej NIE PRZYGOTOWAŁ. Ona jest. Trwa właśnie teraz. Czy masz trwać w tym oczekiwaniu na inne jutro? Lepsze? Gorsze? Jakiekolwiek? Nie pytaj mnie o to. Pewnych prawd nigdy nie zrozumiesz. Ja także. Rozumiem tylko język, którym teraz porozumiewa się większość z nas. To język Miłości. Wybuch tak potężny, że jego eksplozja zaczyna dominować nad światem. Fizycy twierdzą, że we wszechświecie tylko kilka procent to czysta materia. Resztę stanowi energia, którą trudno zidentyfikować. Czy to właśnie nie jest Miłość? Jak więc tak znikome cząstki mogą pokonać siłę dominującą? Miłość to siła, która rządzi światem i nie pokona jej żadne zło. Jej płomień wybucha, kiedy jest jedność i działamy wspólnie. Zło się izoluje i unika bezpośredniego kontaktu. Kobieto z czasów wojny. Nie bój się, nie lękaj. Razem pokonamy strach. Bądź diamentem w ciemności i porażaj wroga swoim pięknem i dobrocią. „Cała PIĘKNA JESTEŚ PRZYJACIÓŁKO MOJA I NIE MA W TOBIE żadnej SKAZY”(Pnp 4,7). Niech na twym obliczu osuszą się łzy, a w sercu, w miejsce lęku zakiełkuje ufność i nadzieja. Kiedy Miłość pokona lęk wyjdziesz z tej wojny silniejsza. Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie?(C.K.Norwid)

poniedziałek, 28 lutego 2022

Znaki

- A jeśli to dopiero początek? – usłyszałam w swoim sercu te słowa, zanim położyłam się spać. - Co? Jaki początek? – nie rozumiem -pomyślałam i zasnęłam. Rano powitała mnie łuna na niebie, lecąca w górę, jak rakieta. – Co jest? – atak rakietowy? – zignorowałam, bo przecież to NIEMOŻLIWE. Nie w XXI wieku, w świecie tak zdziesiątkowanym wirusem, kiedy – wydawać by się mogło – każdy pragnie wreszcie żyć pełnią, gdy po wielu miesiącach pandemicznej wegetacji budzi się wiosna, a wraz z nią nadzieja. Wojna wydarza się w innych krajach, gdzieś na krańcach ziemi. Daleko, tak, że nie może mnie dosięgnąć. To NIEMOŻLIWE. NIE? Kobiety nie powinny pisać o wojnie, gdyż się na niej nie znają. Ten temat zostawiam mężczyznom. Ja piszę o uczuciach. Czyż mogę jednak milczeć, kiedy wojna dotknęła w przeszłości całą moją rodzinę? Gdzie jeden z moich dziadków był komendantem wojennym Szczecina -Dąbie. Drugi zabity strzałem w tył głowy, broniąc ojczyzny wraz z Armią Krajową, w wieku lat dwudziestu jeden nigdy nie ujrzawszy swojej córeczki. Jedyne, co po nim pozostało to masa orderów ociekających krwią, w tym ten najważniejszy: Virtuti Militari. Czy chcę tego dla mojego syna? Czy to naprawdę nie powinno mnie obchodzić? Do wieczora jakoś udało się dotrwać. Czego oczy nie widzą….Jednak jakieś środki komunikacji w domu są, więc włączyłam i to, co zobaczyłam przywiodło na myśl słowa: Kiedy przyjdą podpalić dom (…), kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną(…) I poczułam lęk. Malutki skurcz w żołądku, który nie pozwolił normalnie zasnąć. Czy Broniewski także się bał pisząc ten wiersz? Czy jednak, przełamując swe obawy był w stanie zagrzewać naród do walki?: „(…)ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi!” Co powinni zrobić przywódcy? Nie wiem. I nie zazdroszczę im tej decyzji. Co powinnam zrobić ja? Czy wstawiać niebiesko – żółta flagę jako znak jedności na profilowym na tydzień, miesiąc, czy może rok? Ile może trwać ta wojna? Czy mam się bać, jeśli mój mąż jest żołnierzem? Czy może dojść do ataku na bazę NATO, blisko której pracuje? Czy powinnam nauczyć się strzelać, by być gotową na wszystko? Jednak : „Nam strzelać nie kazano. —Wstąpiłem na działo I spojrzałem na pole; dwieście armat grzmiało. Artyleryji ruskiéj ciągną się szeregi, Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;” No i co? Imperialistyczne zapędy wschodnich imperatorów ciągną się za nami na długo, zanim Mickiewicz napisał „Redutę Ordona”. Czy tylko dlatego ktoś ma mi wszczepiać lęk? -Nigdy! Już się nie boję. Wraz z innymi włączam się do zbiórek, zasilam konwoje, ale nie tylko działanie daje siłę. Kiedy widzę wiarę i odwagę ukraińskich żołnierzy, przychodzi mi na myśl, że można transportować koce i śpiwory, ale nie nadzieję i męstwo. Kiedy wiesz, o co walczysz, twoja wiara już jest zwycięstwem. Jeśli nie wiesz o co grasz, to walczysz o nic. Tak więc: „Nie będziesz się bał żadnych strachów nocnych ani pocisków lecących za dnia” (Ps. 91, 5) „Ludzkość musi położyć kres wojnie, bo inaczej wojna położy kres ludzkości.” John F. Kennedy - A jeśli to dopiero początek? Nie ma co czekać. „Bagnet na broń”! Tekst: Agnieszka Andrzejczak

poniedziałek, 15 listopada 2021

Jesteśmy stworzeni do tańca "tysiąc metrów nad ziemią"

 

fot. Piotr Kiepuszewski Worship Style

Dla fanów powieści „TYSIĄC METRÓW NAD ZIEMIĄ” oraz wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat książki lub Agnieszki Andrzejczak.💓💜💓 Pierwszy oficjalny wywiad autorki powieści: "TYSIĄC METRÓW NAD ZIEMIĄ"!! udzielony Monice Łukomskiej z Życie To Nie Bajka :

Monika:- Co Cię skłoniło do napisania książki?

Agnieszka:-Napisałam powieść, ponieważ uzmysłowiłam sobie, że problem depresji dotyczy coraz większej liczby osób. Według WHO(Światowej Organizacji Zdrowia) , już w 2030 roku depresja będzie jedną z najczęstszych chorób, na która będą zapadać współcześni ludzie. Do napisania powieści” Tysiąc metrów nad ziemią” zmobilizowała mnie pandemia. Po pierwsze -miałam więcej czasu na pisanieJ. Po drugie – ponieważ jako politolog i specjalistka nauk społecznych często przyglądam się procesom zachowań jednostek i grup -w czasie izolacji zaobserwowałam nasilające się tendencje pesymizmu społecznego oraz zaburzonych zachowań jednostek, co wynikało z braku możliwości bezpośredniej komunikacji międzyludzkiej. Najgorzej radziły sobie osoby bezrefleksyjne oraz takie, które nie wyobrażają sobie życia bez uporządkowanej hierarchii. Nagle ich świat uległ zmianie, co dla wielu osób jest doświadczeniem bardzo trudnym. Ponadto dostrzegłam także negatywne myśli u osób, które nie miały oparcia w jakiejkolwiek wierze. Dla tych ludzi możliwość zarażenia się i śmierci stanowiły najpoważniejszy problem, gdyż nagle stanęli w procesie realnego końca ich świata, co jest doświadczeniem traumatycznym. Zauważam, że dla mnie wiara stała się w czasie pandemii największym oparciem. Podobne doświadczenie wydarza się w czasie depresji, chociaż wówczas warto także dodać pomoc psychologa lub psychoterapeuty, co stało się w mojej książce: „Tysiąc metrów nad ziemią”.


Monika:-Kto był Twoim pierwszym czytelnikiem lub czytelniczką?

Agnieszka:-Pierwszymi czytelniczkami były trzy znakomite pisarki. Każda czytała książkę i wpisywała swoje uwagi i zalecenia. Najwięcej uwag miała PatrycjaŻurek, dzięki której objętość książki zwiększyła się o połowęJ Małgorzata Lis sprawdziła książkę pod względem faktów historycznych i udzieliła ogólnych, ale niezwykle przydatnych  zaleceń pisarskich. Jednak to Edyta Niewińska najwięcej „namieszała” w tej książce i niemalże wywróciła ją „do góry nogami” . Ponadto przeczytała ją jako pierwsza czytelniczka Maria Trusiło-Kiepuszewska z Worship Style, która tak się wzruszyła w czasie czytania, że przepłakała prawie każdą stronę. Biorę jednak poprawkę na to, że Mery była wówczas w ciąży, więc łzy mogły być także spowodowane huśtawką hormonalną, co jest w tym okresie nagminneJ

Monika:-W swojej książce poruszasz dość trudne tematy. Czemu akurat takie wybrałaś?

Agnieszka:-Problem depresji wyjaśniłam już wcześniej. Wiąże się z nim jednak problem samoakceptacji i miłości do siebie. Nie chodzi o miłość narcystyczną, ale taką, która pozwala rozumieć reguły postępowania (swoje i innych ludzi), nie kierować wobec siebie zachowań autodestrukcyjnych oraz funkcjonować w świecie bez nieuzasadnionych kompleksów. Każdy z nas jest autonomiczną jednostką i przyszedł na świat w celu wykonania określonej misji. Jak mówi Magdalena Plucner z Fundacji SMS Z NIEBA, twórczyni Akademii Rozwoju Talentów, w której mam zaszczyt uczestniczyć, w życiu człowieka najważniejsze są dwa dni: pierwszy to dzień, w którym się urodziłeś, drugi – to kiedy dowiedziałeś się: PO CO?

Ponieważ wielu z nas żyje bezrefleksyjnie, a nawet mechanicznie, często budzimy się z przysłowiowa „ręką w nocniku”. Życie mija, a my nie zrobiliśmy tego o czym marzyliśmy, ani tego, do czego zostaliśmy powołani. Nie wypełniliśmy naszej misji. Tak żyła Marta, bohaterka mojej powieści. Ona kierowała się tym, co nakazywała jej apodyktyczna matka. Buntowała się, ale jej bunt był zbyt cichy, a ona była nieco bezwolna. Co się musiało wydarzyć, żeby zechciała zmienić swoje zachowanie? Często musimy umrzeć, żeby zacząć naprawdę żyć. Czasem umieramy powoli i jest to gorsze, niż szok. To trochę tak, jak w przypadku żaby, którą podgrzewamy w wodzie. Kiedy płomień gazu zwiększamy powoli, żaba nie czuje tego i na taką zmianę nie reaguje. To sprawia, że ginie, kiedy woda jest już bardzo gorąca. Kiedy natomiast wrzucimy ją do wrzątku, żaba odskakuje, jak oparzona, czyli zachowuje się właściwie. Często z nami jest tak, że godzimy się na jakieś zachowania. Z każdą taką zgodą, akceptujemy pewne normy i zachowania, które nie zawsze są „nasze”.  Powoli umieramy, nawet o tym nie wiedząc. Dopiero wydarzenie, które wytrąca nas z tego marazmu, może dokonać wstrząsu, dzięki któremu zmienimy swoje życie. I o tym także jest ta książka. Opowiada także o leczeniu traum z przeszłości. To jednak jest związane z miłością. Jeśli pokochamy i zaakceptujemy siebie, zaakceptujemy także prawo do posiadania przeszłości, nawet tej trudnej. Dlatego moją książkę lubię nazywać także „powieścią o potędze Miłości”. Miłości pisanej przez duże „M”, czyli ponadludzkiej i ponadczasowej.



Monika:- Jak pogodziłaś pisanie książki z życiem prywatnym?

Agnieszka:-To niezwykle trudne dla mnie. Jestem typem osoby, która robiąc coś, angażuje się całą sobą. W czasie pandemii odszedł mi w pewnym sensie czas pracy i te kilka miesięcy starczyło, aby książkę napisać. Jej redakcja i promocja przypadła natomiast na okres postpandemiczny, który ponadto zbiegł się z czasem promocji szybkiego czytania i technik pracy mózgu, których nauczam. To był bardzo trudny, ale też bardzo intensywny okres w moim życiu, zarówno zawodowym, jak i prywatnym. Nie jestem super woman i niestety przyznam, że godzę wszystko z trudem. Na szczęście rodzina powstała na silnym fundamencie i to ona daje mi oparcie.

Monika:- Czy twoje plany uwzględniają napisanie dalszego ciągu książki lub też napisanie innej książki?

Agnieszka:-Zakończyłam książkę dość nietypowo, dlatego przewidziałam dwie opcje. Kiedy jednak spojrzę na moje plany, marzenia i cele, coraz bardziej „chodzi za mną” pomysł książki o zupełnie innej tematyce. Póki co, jeszcze nie zdradzę więcej…J

Monika:- Twój sposób na relaks?

Agnieszka:-Sport, czytanie książek oraz podróże. W związku z pandemią oraz brakiem czasu, to ostatnie odłożone na czas bliżej nieokreślonyJ

Monika:- Czy lubisz czytać książki? Jeśli tak, to jakich autorów?

Agnieszka:-Jak wspomniałam wcześniej, czytać uwielbiam. Pisarz na ogół czyta, a przynajmniej czytać powinien. Często osoby pytają, czy potrafię delektować się książkami, jeśli uczę szybkiego czytania i sama czytam szybko. Odpowiem słowami mojego nauczyciela tej metody, pana Czesława Tubaja: „Szybkie czytanie jest jak jazda Mercedesem. Mkniesz i zawsze dotrzesz do celu na czas. Kiedy jednak widzisz piękny widok, możesz się zatrzymać i podziwiać go w każdej chwili. Podobnie jest z książkami. Kiedy czytasz fascynującą opowieść, zawsze możesz zatrzymać się i smakować ją powoli”. W moim przypadku na ogół tak jest, że wybieram jakość, a nie ilość. Uwielbiam delektować się smakiem opowieści, zapachem świeżego papieru i widokiem pięknej okładki. Każda książka jest dla mnie podróżą w nieznane, a takie uwielbiam najbardziejJ

Monika:-Ulubione miejsca do których lubisz wyjeżdżać?

Agnieszka:-Wszystkie podróże są niezwykłe. Nie tylko kształcą, ale sprawiają, że zaczynamy dostrzegać świat z innej perspektywy. Uwielbiam zarówno kraje śródziemnomorskie, czyli Hiszpanię, w której umiejscowiłam kilka scen powieści, jak również polskie morze, góry czy jeziora. Uwielbiam przebywanie na łonie natury i świeżym powietrzu, więc może jakiś rejs statkiem? Któż to wieJ

Marzy mi się świat, który moglibyśmy przemierzać bez paszportów covidowych i przymusowych badań. Jak mówi jedna z piosenek Maryli Rodowicz?: „Ale to już było i nie wróci więcej”. Życzę sobie i innym, aby ten scenariusz się nie sprawdził i byśmy mogli podróżować nie tylko wirtualnie, ale i w realu.


sobota, 30 października 2021

JAKĄ MASKĘ UBIERZESZ?

 


JAKĄ MASKĘ UBIERZESZ?

Gdybyś wiedział/a, jak wielka miłość jest w zasięgu Ciebie, stałabyś/stałbyś teraz na wielkiej górze i krzyczał/a w euforii.

- A tej co się stało? – kiwają głowami tubylcy, roznosząc atmosferę żałoby, jakby sięgali dna piekieł. W ich oczach tylko znicze, które tlą się niczym wyrzut sumienia, skoncentrowany na własnych żalach, niespełnionych marzeniach i poczuciu winy, bo kogoś skrzywdziłeś/aś, czegoś nie zrobiłeś/aś albo odwrotnie. Ktoś cię zranił, coś rzuciłeś/aś w emocjach i teraz żałujesz, ze jest nie do odkręcenia uratowania. Twoje myśli zostawiły na twarzy rysy, które teraz wyglądają jak blizny, codziennie przypominające o wyrządzonych Tobie lub przez Ciebie krzywdach.

Jak mawiają, przyzwyczajenie to twoja druga natura, więc w końcu już nie wiesz, czy ten stan, to może jednak twoja prawdziwa twarz. Zaczynasz przyzwyczajać się, że tak już będzie zawsze i gasisz ogień, którym kiedyś płonęła twoja dusza i …serce. Zostają tylko znicze. Substytut ognia duszy. Przywołanie refleksji i pamięci o zmarłych. Szkoda, że tylko raz do roku.

Ci, bardziej „nowocześni” ubierają swoją rozpacz w dyniowe potwory. Wołanie o miłość, której nie da halloweenowa maska czy cukierek albo psikus. Takie święto nie przyniesie dzieciom nic, z wyjątkiem traumy albo poczucia, że aby zdobyć w życiu cokolwiek, na przykład słodycze, trzeba być szpetnym. Tak brzydkim, że otwierający drzwi ustąpi ze strachu.

Dziecko jest szczególnie podatne na piękno. Rozbudzanie w nim dobrych obrazów, kształtowanie muzyką, sportem czy wspólnie spędzonym czasem, na przykład na łonie natury zaowocuje w przyszłości tym, że będzie umiało rozróżnić dobro od zła. Nie będzie musiało się uciekać do manipulacji czy oszustwa, żeby zdobyć to, czego pragnie. Jeśli jesteś matką i właśnie szykujesz strój śmierci przemyśl, czy na pewno chcesz, aby Twoje dziecko uznawało maskę śmierci za normalną? Zwierzęta przebierają się po to, by odstraszyć lub zmylić wroga. Na przykład oczka na motylich skrzydełkach mają na celu zmylenie drapieżników. W języku, w którym porozumiewają się zwierzęta, rysunek oka oznacza: „tu znajduje się głowa”. Ptak, chcąc zaatakować motyla w najbardziej wrażliwy punkt - jak mu się wydaje – głowę, trafia w skrzydła. To daje motylowi szansę ucieczki. Hołdowanie filozofii śmierci jest wbrew naturze. Nawet średnio rozgarnięty kameleon wie, że aby przeżyć, lepiej dopasować się do otoczenia.

Wtłaczasz dziecku filozofię brzydoty i manipulacji. Czy tego naprawdę chcesz? Dlaczego nie wdrażać filozofii piękna i radości? Filozofii marzeń i pasji, które zrodzić może tylko czyste serce.

ZAMIAST tracić czas i energię na przygotowywanie UPIORA, lepiej poświęć ten CZAS NAPRAWDĘ dziecku.

ZAMIAST godzinami marznąć nad grobem, poświęć swój czas ŻYWYM. Oni potrzebują go bardziej!

Sama znicz zaniosę  i…ucieknę. Chyba, że spotkam rodzinę i gromadnie pójdziemy świętować radośnie to, że mogliśmy się spotkać w licznym gronie.  Znicze zostaw zmarłym i …odejdź. „Zostaw umarłym grzebanie umarłych”. Nie przesiaduj godzinami nad grobem, bo tam ich nie znajdziesz.

Pomyśl, gdyby to miał być Twój ostatni 1 listopad na czym zależy Tobie najbardziej?

 

                                                                 Agnieszka Andrzejczak

  autorka książki:"Tysiąc metrów nad ziemią"

 i bloga https://www.agazzielonegowzgorza.pl



DIABEŁ UBIERA SIĘ U PRADY

Wraz z biletami mogłam dokupić breloczek szpilki lub torebkę. Nie zrobiłam tego i teraz żałuję. „Diabeł ubiera się u Prady 2” To nie tylko ...